środa, 31 października 2012

Wojt i Vreen — Kandibura (2012)




NASIONO RECORDS 50/2012

01. neutral bomb 2:44
02. tell me 2:20
03. before you open 3:59
04. bathroom 2:30
05. sonic division 5:45
06. she is a dollar 2:23
07. all this changes 1:51
08. sin 2:28
09. human 4:21
10. I've been alone 2:19
11. dirty bossa nova 1:57
12. spencer 2:03
13. roll with me 3:49

Wojt — muzyka, słowa, wokal, gitara akustyczna, bas
Vreen — gitara, perkusjonalia, chórki, bas (5)
Kapitan Thunderstick  — perkusja
Marzena Sikała — skrzypce (1, 3, 5)
Agnieszka Kaszuba — wiolonczela (1, 3, 5)

Realizacja, produkcja — Vreen
Mastering — Karol Schwarz
Nagrań dokonano w studio 1000 gitar.
Płyta wydana w nielegalnej oficynie wydawniczej Radio Rodoz.
Gdańsk 2012

facebook.com/wojtivreen
wojtivreen.bandcamp.com

contact: info@nasiono.net
www.nasiono.net

Wojt i Vreen to duet lo-fi-rock/akustyczny.
Ich poprzedni album (Dioptrie, Radio Rodoz, 2009) w ogólnoświatowej wyszukiwarce jest notowany jedynie w dwóch niezależnych źródłach:
(http://wearefrompoland.blogspot.com/2009/04/wojt-de-la-volt-vreen-dioptrie-radio.html
oraz
http://popjukebox.blogspot.com/2010/08/polscy-slackerzy.html)
Dla ułatwienia podano oba.

Wojciech Czarnecki, niegdyś basista post-grunge'owego zespołu Cold Fish (Fat Guy In The Little Coat, Red Elephant Records, 2003), ściubi swoje akustyczne piosenki na gitarę i wokal. Singer/songwriter z krwi i kości.
Johann Vreen (wkrótce dostanie oskara za całokształt) przerabia to na zestaw rockowy z dodaniem wielu śladów pozostałych instrumentów, w celu usprawnienia słuchalności utworów duetu.
Efektem wspólnych zabiegów realizacyjnych jest płyta łącząca w sobie współczesny garażowy rhythm'n'blues (prawie jak Black Keys, Jon Spencer Blues Explosion), college rock (jeszcze bardziej niechlujny Stephen Malkmus), alternative rock (solowy Thurston Moore), zwyczajny rock oraz inne gatunki zwyczajnego rocka. Płyta do słuchania. W całości.


http://www.youtube.com/watch?v=WOhpQOw-tFA



Recki:
http://wearefrompoland.blogspot.com/2012/11/wojt-i-vreen-kandibura-radio-rodoz.html
http://10fuckingstars.wordpress.com/2012/12/31/wojt-i-vreen-kandibura-2012/
http://www.rock3miasto.pl/recenzje/wojt-i-vreen-kandibura/
http://lupusunleashed.blogspot.com/2013/01/wns-xxi-pyty-niezdazone-roku-dwa.html
http://gdansktown.pl/pl/relacje-kulturalne/2480-wojt-i-vreen-w-oknie
http://noweidzieodmorza.com/454-wojt-vreen-kandibura
http://www.porcys.com/Others.aspx?id=385
http://gdansktown.pl/pl/relacje-kulturalne/2196-wojt-i-vreen-ikm-unplugged



Informacje:
http://muzyka.revolucja.pl/video298.html
http://trojmiasto.miastokultury.pl/32,1811,279,,trojmiasto--ostatnie-nasiono-w-tym-roku.html
http://www.rock3miasto.pl/nowosci/koncertowa-premiera-plyty-kandibura-wojt-i-vreen/
http://noweidzieodmorza.com/756-wojt-vreen-w-kafe-delfin









poniedziałek, 16 stycznia 2012

Czechoslovakia — Made in (2012)

Premiera płyty: 1 marca 2012 w Kafe Delfin.

Made in Czechoslovakia "Made in" to debiut trójmiejskiego duetu Czechoslovakia, wydany nakładem Radio Rodoz i Bajkonur Rec. Skromny, minimalistyczny skład zespołu pokusił się o płytę, która kipi od pomysłów. Oprócz gitary, basu i samplera można usłyszeć na niej dźwięki nagrane z powietrza, niepokojącą analogową elektronikę, cymbałki oraz dwóch wokalistów, którym daleko do programów typu X-factor, a bliżej do naturalności i szorstkości piosenki barowej.

Teksty, w całości po polsku, ujawniające tendencje do zabawy słowem, inspirowane głównie dzieciństwem, pracą oraz przygodami miłosnymi podane są w sposób przewrotny i nieco ironiczny.

Czechoslovakia muzycznie balansuje na granicy alternatywnego, rozedrganego rocka spod znaku Apteki, Ścianki czy Starych Singers, jednak nie brak u nich także delikatniejszych nut przywodzących na myśl np. Ballady i Romanse. Po tych ostatnich odziedziczyli również miękkość, spontaniczność i zamiłowanie do naturalnego, domowego brzmienia lo-fi, w którym pomyłki dodają tylko uroku. Nastrój płyty rozpościera się między sentymentalizmem i melancholią a lekkim humorem — jak w dobrym czeskim filmie...


Materiał został nagrany w studiu piolun.com w Gdyni w ciągu dwóch ciepłych jesiennych weekendów 2011 roku. Realizacją, produkcją i miksem zajął się Przemysław Lebiedziński. Całości nagrania dopełnił mastering Grzegorza Sawy-Borysławskiego na taśmie analogowej w studiu Macca Mastering we Wrocławiu.

Adam Piskorz — gitara, głos, sp 303, monotron, cbx-k1xg
Paweł Strzelczyk — bas, głos, cymbałki
gościnnie: Miłosz Rusakow — perkusja (4)

© 2012
Bajkonur records/Radio Rodoz

http://czechoslovakia.bandcamp.com/

http://bajkonur-rec.blogspot.com/


http://youtu.be/WDRBvo3wlcA


***
http://kulturaonline.pl/czechoslovakia,czyli,dzwieki,jak,lentilky,tytul,artykul,12679.html
***
http://lupusunleashed.blogspot.com/2012/01/wszyscy-urodzeni-po-roku-70-i-80-na.html
***
http://rageman.blox.pl/2012/01/Czechoslovakia-Made-In.html

czwartek, 22 września 2011

VREEN — Good luck ro-Man, good luck Witch (2011)


Premiera płyty 28 września 2011

Nowy album Vreena to zestaw 11 autorskich piosenek. Ich songwriterski charakter został obudowany większym instrumentarium niż w przypadku poprzednich solowych płyt ("rozedrgane śrubki", 2004; "a juści", 2005).

Freak-folkowy rozgardiasz ustąpił klasycznym podziałom zwrotkowo-refrenowym, bluesowo-rockowe zacięcie osłabło na rzecz inspiracji bossanovą czy country. Czyżby Vreen się starzał?

Może, chociaż gorzko-ironiczne teksty wciąż opowiadają "życiowe" historie o relacjach damsko-męskich, dawnych miłostkach, rozczarowaniach i eskapistycznym podejściu do rzeczywistości. I wciąż dominuje w nich nutka, czasami czarnego, humoru. Nutka, która nie do końca pozwala określić, czy w miarę eleganckie piosenki to przejaw dojrzałości artystycznej czy kolejna blaga i puszczanie oka do słuchacza. W końcu nie tak dawno, na stoner-rockowej płycie IN THE NAME OF NAME poruszał polityczno-społeczne tematy Ameryki Łacińskiej w sposób co najmniej niejednoznaczny. "Wyrusz zatem skarszewskim szlakiem, kolor zielony dziś ma...".

01 pttk
02 garota
03 nie sądzę
04 fantazje
05 sport song
06 buenisima
07 ślimaki
08 templum
09 love, love is stranger
10 do przerwy 0-1
11 oye samba
12 on days like these

Vreen: muz., sł., git. ak., wok., dr, perc., bas (11)
Andrzej Kędzierski: bas, perc., darbuka, wok.
Swoboda Młodszy: git. el.
Marzena Sikała: skrzypce
Agnieszka Kaszuba: wiolonczela
Ewa Miłek: wok.
Grzegorz Pachla: banjo
Wojt: sł. (09)
Pyszczku: okł.

"on days like these", muz. i sł. Don Black

Realizacja i miks: Andrzej Kędzierski, Vreen, w studio 1000gitar oraz studio Andrzeja Kędzierskiego
Mastering: Andrzej Kędzierski

© 2011 radio rodoz

Kontakt: Andrzej Kędzierski — 507-934-947

vreen.bandcamp.com

http://www.youtube.com/watch?v=ygY8Pd0Jwtw

***
http://muzyka.wp.pl/title,Nowa-plyta-Vreena-i-premierowy-koncert,wid,633600,wiadomosc.html?ticaid=1d13b
***
http://rozrywka.trojmiasto.pl/Karol-Schwarz-All-Stars-Vreen-KhadAffi-imp233098.html
***
http://www.machina.pl/newsy/id,1537/Nowy-album-Vreena.html
***
http://rozrywka.trojmiasto.pl/Syntezatory-folk-i-awangardowy-rock-Trojmiejskie-nowosci-plytowe-n51711.html
***
http://www.t-mobile-music.pl/newsy,5495,vreen_freakfolk_to_ja.html
***
http://muzyka.wp.pl/title,Vreen-powraca-z-nowym-krazkiem,wid,634387,wiadomosc.html?ticaid=1d1aa
***
http://www.polskieradio.pl/8/13/Artykul/448168,Nowa-plyta-pierwszego-polskiego-freak-folkowca
***
http://galeria.trojmiasto.pl/Karol-Schwarz-All-Stars-Vreen-KhadAffi-i233098.html
***
http://popupmusic.pl/no/33/galerie/337/karol-schwarz-all-stars%2C-vreen
***
http://www.porcys.com/Porcast.aspx?id=631
***
http://fightsuzan.blogspot.com/2011/05/vreen-good-luck-ro-man-good-luck-witch.html
***
http://ibedeker.pl/koncerty/srody-w-papryce-psychodeliczni-kowboje/#axzz1cM9ootQb
***
http://ktosruszalmojeplyty.com/vreen-good-luck-ro-man-good-luck-witch/
***
http://www.t-mobile-music.pl/szukaj?q=iwasi%C5%84ski
***
http://wearefrompoland.blogspot.com/2011/11/po-co-kupowac-pyty-po-to.html
***
http://cjg.gazeta.pl/CJG_Trojmiasto/1,109143,10711389,Singiel_PTTK_Vreena_na_Trojmiejskiej_Liscie_Przebojow.html
***
http://wearefrompoland.blogspot.com/2011/12/vreen-good-luck-ro-man-radio-rodoz.html
***
http://popjukebox.blogspot.com/2012/01/vreen-good-luck-ro-man-radio-rodoz.html
***
http://fightsuzan.blogspot.com/2011/05/2011-50-41.html
***
http://www.t-mobile-music.pl/opinie,6645,podsumowanie_2011_10_polskich_plyt_ktorych_nie_bylo.html
***




środa, 7 lipca 2010

IN THE NAME OF NAME (2010)


Brainstorm. Sytuacja. Dźwięk niesie się po wodzie; wiele dźwięków, kilka osób, dwa głosy, dwa języki — jedna sytuacja — burza.
Brainstorm. Ciało. Czytam "This body of mine...", słyszę "In the name of name". Pomyłka? — w każdym razie różnica. Ciałem mózgu jest imię, nazwa, pojęcie, obraz, wrażenie, ale nie świat. Świat wyłania się z Brainstorm. Zdarzenie sprzed kilkuset lat, zdarzenie jedynie domniemane, istnieje tylko w Brainstorm, tam powstaje i już jest dla mnie na zawsze. Brainstorm tworzy je jako pewne i bliskie używając imion teraźniejszych i ja daję wiarę, że tak było tam-tu w "Machu Picchu" z piłką nożną zanim zalała ich-nas chrystianizacja.
Brainstorm kontra "ja swoje wiem". Mózg nie wie "swojego" — wciąż próbuje tworzyć świat, który mieści Somozę i sandinistów, demokrację i aferę Iran-Conras, wolny rynek oprawców wojennych, obłudne ideologie i ideologię obłudy. Nie może być pozapolityczny, bo wie, ze istnieją więcej niż dwie osoby na tym świecie. Może być lewicowy dla prawicowca lub prawicowy dla lewicowca — zależy kto jakie pytanie postawi. Jednak Brainstorm jest anarchistyczny, bo jedynym powodem i celem jest wolność mierzenia się mózgu z rzeczywistością nie wolną od kłamstw wyświęconych do rangi prawd objawionych.
Mózg nie czuje samego siebie. Świat nie czuje samego siebie. Jestem świadkiem momentu, gdy mózg tworzy świat a świat tworzy mózg. Są dla siebie niezbędne — są tylko wzajemnie wobec siebie i unieważniają to głupie pytanie małpy, która właśnie zeszła z drzewa i oglądjąc kij pyta się, gdzie jest poczatek a gdzie jest koniec. Wodny motyw przewodni płyty to nie tylko woda zabierąjaca trupy z pobojowisk, nie tylko woda-kłamstwo słów polityków, nie tylko życiodajna siła Machu Picchu. Brainstorm wypełnia się i przelewa na świat muzyką, poza swoje granice, w moją stronę. Układa świat z pojedynczych, nieznaczących cząstek w strumień opowieści, w której dopiero stwarza się jego obraz.
Różnica mózgu i Mózgu. Gdyby istniał globalny Mózg, to Brainstorm uznaje historię i historie, opowiesci, zdarzenia, a w końcu i same istnienia za tragi-farsę wielkiego Brainstorm. Jeśli jednak nie ma Mózgu absolutnego, to Brainstorm jest walką mózgu nie tylko o samoświadomość wśród chaosu bodźców i gotowych fast-foodowo-politycznych opowieści, lecz jest walką o istnienie świata mózgu, o miejsce dla (wy)dźwięku świata.

Maciej U.


IN THE NAME OF NAME

Vreen — muzyka, słowa, git. rytmiczna, bas, perkusjonalia
Swoboda Młodszy (Columbus Duo) — tekst angielski
dj tartak (Klęska) — śpiew, wiolonczela
Paweł (59degrees) — perkusja
Marcin M. (Darvin) — git. solowa
Endriu (Andrzej Kędzierski) — głosy, perkusjonalia

Nagrano między VI.2009 a III.2010 w studio 1000gitar.
Realizacja i produkcja: Vreen.
Realizacja: wiolonczela, współrealizacja: perkusja — Andrzej Kędzierski.

07.07.2010



***
IN THE NAME OF NAME do kupienia na serpent.pl:
serpent​.pl
***
Bartek Chaciński o IN THE NAME OF NAME:
http://polifonia.blog.polityka.pl/?p=172
***
Piotr Kowalczyk o IN THE NAME OF NAME:
http://popjukebox.blogspot.com/2010/08/polscy-slackerzy.html
***
10fuckingstars o IN THE NAME OF NAME:
http://10fuckingstars.blogspot.com/2010/09/in-name-of-name.html
***
We Are From Poland o IN THE NAME OF NAME:
http://wearefrompoland.blogspot.com/2010/09/in-name-of-name-in-name-of-name-radio.html
***
Łukasz Iwasiński o IN THE NAME OF NAME:
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjlKQ9dMZWIp2wKtGUotZM-crbW09KCYJ6f25Wley8yyid7BIUDVDQ4oIY92zIg7EEz8qxSC6wWCTWq447ar_9YO6tgW5zsGmueJhmBIj9J2ru-GL5mAzAAK4cT6H8mpqxAR_5zHMOlqd8/s1600/Exklusiv_kadr.jpg

***
Marek J. Sawicki o IN THE NAME OF NAME:
http://screenagers.pl/index.php?service=articles&action=show&id=109

***
Piotr Kowalczyk szczegółowo o IN THE NAME OF NAME:
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg0x9DZVaarz515dSOHUVKA7excWv1B5iwdTM0V_R9PmH-_yQTHmRkNJR3V2djhX4fWDGVW_Y5QG7vRxCGlfwg8oIiJoTilI3RS6jzyfdlZVppIosId6EpoReQcPnezZ7VWThum8SEY2NQ/s1600/Ambitny+doktor+Ishii.jpg

***
IN THE NAME OF NAME na WAFP — vol. 7 :
http://wearefrompoland.blogspot.com/2010/11/we-are-from-poland-vol7-wafp-2010.html
***
10fuckingstars ponownie o
IN THE NAME OF NAME:
http://10fuckingstars.blogspot.com/2010/11/krotko-o-polskich-pytach-2010-cz-iii.html
***
IN THE NAME OF NAME w Radio Afera:
http://www.afera.com.pl/plyta/7295
***
Łukasz Stafiej o IN THE NAME OF NAME:
http://rozrywka.trojmiasto.pl/Muzyka-ktora-szuka-n44414.html
***
IN THE NAME OF NAME w PopUp #30:
http://www.popupmusic.pl/no/30/recenzje/1245/in-the-name-of-name-in-the-name-of-name
***
Jacek Świąder o IN THE NAME OF NAME:
http://ktosruszalmojeplyty.com/in-the-name-of-name-st/



wtorek, 15 grudnia 2009

MIASTO 1000 GITAR — Czy spotkamy się kiedyś w Odessie? (2007)


MIASTO 1000 GITAR GUBI TROPI

A piszę to po świeżym odsłuchaniu "vis-a-vis". Mimo kilku pochlebnych recenzji — był to album nierówny, choć całkiem niezły. Nierówny, bo kilka numerów mogłoby się na nim nie znaleźć, bez żadnej szkody. Ale nie o tym miało być.

Pierwsze primo — wiem, o czym myśleli wszyscy recenzenci — muzyka muzyką — ale oni śpiewali po francusku! Co prawda były też teksty po polsku (zresztą te same, przetłumaczone), ale kluczem była ta piękna, miękka, czarująca, alternatywna, doskonała francuszczyzna — synonim avant-gardy.

Mam dla was złą wiadomość — WSZYSTKO JEST PO POLSKU. Mimo że te bardzo dobre teksty znów napisał Swoboda Młodszy, to mniemam, że połowa słuchaczy postawi krzyżyk na zespole za polskość wokali. Nawet jeżeli powiem, że są one o wiele lepiej wykonane niż poprzednio.

Drugie primo — "vis-a-vis" było atrakcyjnym miszmaszem dowolnych stylów, dźwięków naturalnych instrumentów i elektroniki, symulacji eksperymentów brzmieniowych i nawiązań do klasyki alternatywnego grania (nazwy zespołów dostępne we wszystkich dotychczasowych recenzjach).

A tu, no proszę, miasto 1000 gitar gra swoje piosenki jak miasto 1000 gitar. Ktoś może zarzucić — to niemożliwe, przecież oni nie mają własnego stylu. A jednak. Pierwszym sygnałem była piosenka "Sigur Salsa i strój sportowy", później bywało różnie, ale oni mają własne piosenki. Pytanie: czy to dobrze? Odpowiedź: ich piosenki są dobre, momentami bardzo.

Trzecie primo — chłopcy skorzystali z usług studia. Może malutkiego, ale zawsze. Perkusja, nie dość, że słyszalna, to powyrównywana, instrumenty porozlewana po kanałach. Zachowany minimalizm budowania muzyki przez bas, gitarę i drugą, jedynie uzupełniającą tę pierwszą. Wystarczająco do kompozycji wyważonych numerów. Dla ciekawskich jest kilka eksperymentów muzycznych. Elektronika potraktowana wyłącznie użytkowo, jako element rytmu lub delikatne tło.

Ostatnie primo — ktoś potrafi zanucić jakiś refren z "vis-avis"? Ja pamiętam jedynie gitary słodko podrabiające Built to Spill. Choć nie da się ukryć, że numery zawierały znamiona przebojowości. Przy "Odessie" zdarza mi się, że potrafię zanucić nie tylko refreny, ale również zwrotki. Są takie piosenki, których mógłbym słuchać po raz n-ty od nowa.

Żeby nie dać się zwieść do końca, jest ironia, są nawiązania do stylów i zespołów, jest klimat i muzyczne mięso. Ale płyta to nie encyklopedia. Oni zrobili naprawdę piękne piosenki. Jak jeszcze dodam, że jest to płyta o śmierci (nie tylko fizycznej), a piosenki są ładne, lecz nie przygnębiające, to jak to ogarnąć w całości? Ugryźcie to sami.


***na płycie wykorzystano słowa: “baczyć” oraz “ostać się”
***muzyka: miasto 1000 gitar
***słowa: swoboda młodszy; bogdan (6, 12, 14)
***realizacja: miasto 1000 gitar, endriu — blachy, dr (9)
***bogdan — bas, wokal; łukasz — gitary, piano; dariusz — dr, percussion
***gościnnie: swoboda młodszy — voc (14); vreen — slide guitar (9, 11); Piotr — piano (11)
***w nagraniu 12 wykorzystano fragmenty muzyki Michaela Kamena “Sam Lawry’s 1st Dream — Kate Bush/Brasil”, “Central Services/The Office” do filmu “Brasil”
nagrania zrealizowano między 02.2006-06.2007 w studiu 1000gitar, Pałacu Młodzieży w Gdańsku, dziupleksie oraz na działce Piotra
***projekt okładki: studio Dorado, miasto 1000 gitar
***słowa “liście na drzewach symuluja padaczkę” pożyczylismy od zespołu KDZKPW, zaś “i gdzie, do kurwy nędzy, jest Kanada?” zawdzięczamy TCIOF
***wszelki right i copy radio rodoz 2007